księga gości


2007
październik
2006
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń



oni...
on
z podrozy

odkryłam...
kodia
Sade
gre
chce-zapomniec.blog.pl
niewyslane-listy
czekam-na-twoj-deszcz
.pozwool-mi-kochac
oczy-tej-malej
eternel
cichutko
teracotta
bo-chce-kochac

anbezi


proba
proba bloga
2007-10-25 16:10:28 skomentuj (0)
znow bialo
piekny wieczor na kolacje przy swiecach..za oknami znow pruszy zrobilo sie sniegowo. Moja psina lezy w swoim ulubionym miejscu w ogrodzie i nic nie robi sobie z tego ze cala glowe ma zasniezona... staruszka z niej sie zrobila:))
R. na kolacji biznesowej tak to bym okreslila w Sopocie, znow pyszne jedzonko i picie picie i jeszcze raz picie.Rodzine pytaja sie kiedy slub.. lecz coz ja mam powiedziec...kiedys nastapi czy tak jak jest, jest zle?

chce byc jeszcze mala dziewczynka, chce byc wolna chociaz bycie malenka powoduje ze jeszcze jestem bezpieczna..mala sprzecznosc wolnosc lecz nadal pod ramionami bezpieczenstwa... skrajnosci.


kiedy wkoncu przestanie pruszyc...czekam na slonce wiosny jak wiele wiele innych chociaz tak kocham ten bialy kolor gdy wszystko wydaje sie tak czyste, spokojne, ciche...


ostatnio napadly mnie dziwne mysli ze tesknie za stanem zakochania... chcialabym poczuc te iskry, ta ochote, to wyczekiwanie, te wielka niepewnosc, niewiadoma...a po chwili juz odeszly te mysli gdy poczulam we wlosach jego dotyk...to on sprawia ze jestem szczesliwa, bezpieczna chociaz czasem brak czasu...

marze zeby moc wrocic to " naszych" poczatkow...ale tak jak zwykle bywa one przemijaja bez powrotnie i jest juz to " dalej" ...

2006-02-17 21:53:29 skomentuj (4)
hmm
wczoraj byl dziwny dzien.Nie dosc ze mielismy rocznice ( tzn miesiac mija od roku ))ale ja to juz tak nazywam, to od rana R. zamnil sie w szpiega, najpierw dopadl moja komorke a pozniej komputer i sie zaczelo... wsciekl sie ze czytam jakies meskie blogi, ze pisze zyczenia swiateczne do meskiej czesci znajomych ito itd... coz zazdrosci nie bylo konca jak rowniez zapewniania z mojej strony ze TYLKO ON jest najwazniejszy i to nigdy sie nie zmieni. W rezultacie stwierdzil ze tez zacznie miec kolezanki...( posiada ich znacznie wiecej niz ja) jesli ja wprowadzam takie uklady w nasz zwiazek... porazka totalna... nie wiem jak mam z tego wyjsc.. przeciez to nie ma wplywu na uczucia miedzy nami ze czytam jakies slowa...
Tata wystosowal list do mojej siostry... chyba zrozumiala wszystko bo odrazu po powrocie stala sie inna... ma odpisac na list i wyjasnic ta cala sytuacje z wyjazdu.Napisala ze odpisze...czekamy z niecierpliwoscia...


2006-02-13 09:19:41 skomentuj (8)
, +. ++
caly ten tydzien raczej bede latac i latac... kiedy to sie skonczy...nie wiem.tyle mam do zrobienia szczegolnie czwartkowy egzamin i praca na 14 stron mnie przeraza...coz trzeba zabierac sie do roboty... a tu urodziny taty, R zaraz wroci z treningu i znow brak czasu brak brak...jejku chce zyc na wsi..wstawac o swicie patrzec godzinami na ląki...i czuc jak mija czas...prawie dotykac go palcami...


2006-02-07 18:31:02 skomentuj (1)
scheffau
to urocze miasteczko znajduje sie w dolnice tyrolskiej...nie mozna go mylic z innym Scheffau bo to Scheffau to Kaiser...polecam!jest naprawde cudownie szczegolnie gdy jest to tydzien pelen slonca...szkoda ze juz wszystko za nami...nie ma slow zeby opisac te poraneki; przytulona do R. wschody slonca nad gorami...zapach pysznego sniadania dobiegajacy z kuchni....i znow bedzie trzeba czekac caly rok...

Ludzie z tej malej wioski zyja jakby inaczej wolniej...spokojniej..te gory chyba tworza taka atmosfere odprezenia...
A moze tylko mi sie tak wydaje, moze oni tez wciaz sie z czyms spiesza...

niesety spotkanie z siostra raczej nie nalezalo do udanych. Pojechalismy tam cala rodzina aby sie z nia spotkac a ona raczej pojechala tam ze swoim chlopakiem spedzac wakacje...tzn ani razu nie miala chwili zeby ze mna porozmawiac tak od serca...mialam wrazenie jakbysmy nie bylo jej rodzina tylko ten jej irlandczyk... nie jest nawet taki najgorszy ale wydaje mi sie ze troszke przesadzila. Traktowala nas troche tak jakbysmy bylo tlem... wogole mogloby nas tam nie byc...
po co bylo to cale planowanie, szukanie noclegu zeby moc sie z nia widziec po tak dlugim czasie rozstania...
czasem mysle sobie ze ona jest dziwna ze nie rozumie ze rodzine ma sie tylko jedna...mame tylko jedna...a moze rozumie ale celowo tworzy takie dziwne sytuacje...


2006-02-06 17:21:33 skomentuj (6)
dzien wart upamietnienia
nastal... wlasnie dzis jest TEN dzien! po 3 latach zostalam pozbawiona sila aparatu na zeby...trzeba oczywiscie to odnotowac na blogu:)
dzis kolacja juz niestety nie taka jak wczoraj...chyba tylko galaretka z wisniami:)
a moze kapiel...
a moze chwila ciszy..
a moze odpoczynek po tym strasznym dniu...
R. dzis poszedl sam na kolacje, musi sie meczyc troszke bo ile mozna rozmawiac o pracy na tych kolacjach...ale rozmowca jest interesujacy przynajmniej moim zdaniem...
w sobote zobacze moja sister tak dluga jej nie widzialam...nie pozna mnie chyba bez aparatu:)
nie chce myslec jak predko minie ten tydzien z nia w gorach...i znow pozostanie za nia tylko tesknota...
ale jest szczesliwa na tej wyspie zielonej,na wichrowych wzgorzach....
to najwazniejsze....
2006-01-25 20:27:26 skomentuj (3)
swiss...
dzis kolacja z R. i jednym milym szwajcarem... kolacja w Sopocie, malze ktorych nie jadlam cale wieki...pyszne:)

rozmowy z kims z daleka sa takie ciekawe... on nie zna Chopina a ja nie znam jego malego miasteczka ukrytego w gorach...naprawde ciekawa osobowosc...

nie wiem jak mam zdazyc ze wszystkim w tym tygodniu...
w piatek juz na narty a do piatku masa zajec i zaleglych i tych biezacych... chce miec dodatkowe 24 h aby zdazyc...


chce znow poczuc ta cisze... tesknie za nia...


2006-01-24 23:42:44 skomentuj (2)
jestem...
jestem małą kropla wsrod traw...taka malenka ktorej tak naprawde nikt nie powinien dostrzec a jednak..
z przykroscia musze stwierdzic ze troche kg mi przybylo... moze to zasluga tego ze mam coraz mniej czasu na rower i aktywny tryb zycia, moze to za sprawa pochoniecia sie calkowitego w prace... a moze to przez R. bo gdy on je to ja przez to rowniez....
czytalam kiedys ze osoby zyjace razem wlasnie maja tendencje do przybierania na wadze bo gdy sie jest samemu raczej nie je sie pysznych poznych kolacji z winem.. cos w tym jest...a raczej chyba jest to prawda,... moja rzeczywistosc.

Za tydzien jedziemy na biale szalenstwo narciarskie, tym razem w alpy ale nie te strasznie wysokie... zobacze sie wkoncu z siostra i poznam jej amanta...:))


2006-01-19 19:13:15 skomentuj (2)
styczen..
styczen zeszlego roku...12 stycznia od tego dnia jestem blisko R...
szkoda ze dzis on jest tak daleko daleko daleko...ale praca wiec jakos trzeba sie z tym pogodzic...oby te wysokie gory szybko mi go zwrocily..
2006-01-12 09:34:12 skomentuj (4)
wieczor...
nastal wkoncu tak dlugo wyczekiwany...piatkowy wieczor...R. pojechal na firmowa kolacje wiec mam go tylko dla siebie, tzn wieczor oczywiscie.
Zastanawiam sie ostatnio na roznymi wyborami... co jest lepsze czy byc podporzadkowanym ale miec bezpieczesntwo, czy zyc ryzykujac lecz z wolnoscia... te dylematy dotycza pracy, jej stylu, typu...

Niedlugo juz zobacze moja siostre... tak dawno jej nie widzialam...Dobrze ze ma teraz swojego ukochanego blisko siebie...dzieki niemu moze wytrzymac tak daleko od domu...ciesze sie ze ja zobacze..ze zobacze jej optymizm w oczach...zawsze go miala pomimo najciezszych chwil.. tyle przeszla a jednak to ona miala wiecej sily i wiary niz ja... a moze tylko mi sie tak wydaje... moze ja mialam sile aby ominac wiele spraw ktore ja otoczyly za jej przyzwoleniem...

Tak niedawno bylam jeszcze w bajkowym Karpaczu...a wydaje mi sie ze minela wiecznosc od tamtych pieknych chwil.
Ubostawiam wrecz jazde na wyciagu... to najpiekniejsza chwila w zyciu na myslenia...slychac tylko szelest natry sunacych po sniegu, dookola tylko biel.. nic nie zakloca tej ciszy wszechogarniajacej...cudownie po prostu cudownie...wtedy zaglebiam sie w sobie, odplywam zupelnia nieswiadoma... nigdy tego nie planuje to przychodzi tak naturalnie i odchodzi wraz z chwila gdy konczy sie wyciag i zaczyna biale szalenstwo ale juz z gory... nie pod...

Chcialabym zawsze miec czas na ZYCIE, wydaje mi sie ze praca powoduje zanik smaku zycia... tzn brak czasu nia spowodowany sprawia ze nie mamy czasu sie zatrzymac.. poczuc...powachac...spojrzec na wszystko, na siebie, na ludzi wokol na swiat...
nie chce tego odkladac na pozniej...chce teraz widziec, dostrzegac wszystko... chce miec na to czas...

2006-01-06 22:08:35 skomentuj (2)